Przejdź do głównej treści
polski
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Mydło czy krem do golenia? Wszystko, co warto wiedzieć przed wyborem

 

Jednym z najważniejszych akcesoriów potrzebnych do ogolenia jest krem lub mydło. Owszem, na siłę można się obyć bez mydła, wystarczy dobrze namoczyć zarost i dobre ostrze. Być może właśnie tak skracano sobie zarost w czasach gdy mydło w takiej postaci jak teraz nie było znane.

Do historii być może kiedyś powrócimy, a teraz skupmy się na teraźniejszości.

  • dodano: 08-08-2026
Mydło czy krem do golenia? Wszystko, co warto wiedzieć przed wyborem

Jednym z najważniejszych akcesoriów potrzebnych do ogolenia jest krem lub mydło. Owszem, na siłę można się obyć bez mydła, wystarczy dobrze namoczyć zarost i dobre ostrze. Być może właśnie tak skracano sobie zarost w czasach gdy mydło w takiej postaci jak teraz nie było znane.

Do historii być może kiedyś powrócimy, a teraz skupmy się na teraźniejszości.

Obecnie do golenia używa się mydeł i kremów, które różnią się od mydeł toaletowych tym, że mają więcej składników spieniających oraz składniki pielęgnujące skórę i wspomagające poślizg ostrza w czasie golenia.

W tekście przybliżę te produkty bez odnoszenia się do fachowych opisów i szczegółów produkcji.

W przypadku „spieniaczy” najczęściej jest stosowany kwas stearynowy lub tłuszcze które go zawierają. Najpopularniejszym z nich, jest łój zwierzęcy, w Polsce  ukryty  pod hasłem tallow , co po angielsku też jest łojem, ale u nas ładniej brzmi.

Łój wołowy jest najczęściej stosowanym tłuszczem zwierzęcym w mydłach do golenia i wbrew wszystkiemu jest przyjazny dla naszej skóry. Jego struktura jest bliska ludzkiemu sebum, dzięki czemu świetnie natłuszcza, regeneruje i chroni skórę przed utratą wody. Zawiera witaminy A, D, E i K oraz kwasy tłuszczowe (np. stearynowy i palmitynowy). Ludzkie sebum zawiera palmitynowy, oleinowy, stearynowy i linolowy kwas tłuszczowy w proporcjach bardzo zbliżonych do składu łoju wołowego. To nie przypadkowe podobieństwo - oba tłuszcze pełnią analogiczną funkcję ochrony lipidowej, tyle że jeden produkuje go skóra człowieka, a drugi pochodzi od bydła.( źródło: żywiolzdrowia.pl ).

Tak więc, tradycjonaliści mają rację i mydło z tallow i zmydlonymi tłuszczami zwierzęcymi w składzie to bardzo dobry wybór. 

Oprócz łoju wołowego, wielu producentów mydeł używa także łoje i tłuszcze  innych zwierząt, które mogą mieć podobne właściwości pielęgnacyjne. Wadą takich mydeł jest to, że w przypadku użycia złej jakości tłuszczu, z białkiem, tkanką łączną  i innymi „zanieczyszczeniami”  po nieodpowiedniej rafinacji, cały efekt może być zmarnowany, gdyż takie mydło szybko może stracić właściwości kosmetyczne i jełczeć.  

Oczywiście, nie samym łojem słyną dobre mydła do golenia. Świetne mydło można zrobić na bazie tłuszczy roślinnych i samego kwasu stearynowego. Wtedy skład takiego mydła jest uzupełniany odpowiednimi tłuszczami i innymi składnikami by zachować właściwości wymagane dla mydeł do golenia.

Mydła do golenia mogą być twarde, półtwarde  i miękkie, nawet zbliżone do konsystencji kremu.

Producenci mocno upraszczają tą klasyfikację, więc jest albo shaving soap, albo shaving cream, ale dla jasnego przekazu, to twarde mydła zawierają bardzo mało wody i twarde tłuszcze, mydła miękkie o  większej zawartości wody i tłuszczy płynnych, są o  konsystencji gliny lub gęstej pasty i  nazywane są dual lye soap ( potocznie croap ).  Takie mydła są pakowane wyłącznie w tygle drewniane, ceramiczne, szklane oraz  z tworzywa sztucznego. Twarde mydła również  mogą być w postaci sztyftów - wałków mydlanych, m.in. pakowanych w wysuwane tuby. 

Kremy do golenia są to produkty bardzo miękkie, i mogą być pakowane w tuby lub wszelkiego rodzaju tygle i butelki z pompką.

Na rynku widzimy wiele marek mydeł i kremów, często w pięknych opakowaniach z kolorową etykietą.

Od wyboru tylko w krajowych sklepach można dostać oczopląsu, bo tak od dobrych 10-15 lat, mamy w Polsce mydła z najlepszych znanych mydlarni, a prywatny import tych, co z etapu golenia przeszli w etap kolekcjonowania, uzupełnia obraz dostępności do światowych marek.

Laik może jednak zadać poważne pytanie: skąd biorą się różnice w cenie ? przecież każde dobre mydło daje pianę i poślizg. Czy warto przepłacać ?

Otóż, racjonalnie dla wielu nie będzie różnicy, czy te 10 minut spędzimy z pianą z mydła za 10 zł czy za 200 zł.

Jak to powiedział jakiś internauta: …” przecież nie wywali 100 zł w kanalizację”  

Tak więc skąd się biorą takie różnice w cenie ?

Tanie produkty zawierają dużo składników sztucznych, glicerynę, tanie oleje, konserwanty  i jakiś zapach. Nie ma w nich tłuszczy i innych składników ochronnych, a po goleniu często skóra jest zaczerwieniona, sucha, nie odżywiona.

Te droższe produkty, już zawierają więcej tłuszczy, zawierają substancje  odżywcze, oleje chroniące skórę i substancje kojące podrażnienia. Do tego dobry, nie syntetyczny zapach o odpowiednim natężeniu. Są też wydajniejsze niż tańsze produkty.

Ostatnią grupą cenową, są produkty luksusowe. Te charakteryzują się wyszukanymi kompozycjami zapachowymi, dobrymi składnikami, oraz dobrym, nierzadko drogim i wyszukanym opakowaniem. 

Do ceny dochodzą jeszcze czynniki ekonomiczne takie jak: skala produkcji  oraz wahania cen rynkowych na poszczególne składniki. 

Czy warto „inwestować” w drogie produkty ?

Tu trzeba sobie spojrzeć w oczy i zapytać czy muszę mieć kilkanaście mydeł z tego dwa w domu a reszta schowana przed żoną, czy jest to ekonomiczne dla budżetu, i czy chcę mieć wybór różnych mydeł i zapachów.

Jeżeli tak, i jeżeli jest to do udźwignięcia dla portfela to, najwyżej będziemy mieć kolekcję którą być może się pochwalimy komuś bliskiemu lub wkurzymy sąsiada.

W zasadzie, mydło przechowywane w suchym, wentylowanym pomieszczeniu i szczelnie zamknięte nie straci na właściwościach, jedynie ubytek wody może nieco zmniejszyć jego objętość. Wiele mydeł nie używanych, szczególnie tych półtwardych,  już po kilku miesiącach ma widoczne symptomy wysychania.

Z kremami jest podobnie, ale tu ich konsystencja w przypadku wyschnięcia może być bardzo niekorzystna. Tak wiec, jeżeli chcemy kolekcjonować mydła, to wybierajmy te mniej kremowe. 

Kolejną zaletą i zachętą  dotyczącą posiadania dobrych i markowych produktów jest również to, że używając dobrych kosmetyków dbamy o siebie i swoją twarz. Dbamy o coś co widać i nie jest schowane pod ubraniem.  Zadbana twarz to nasza wizytówka.

Jak używać mydła i kremy ?

Dla początkujących dużą barierą są mydła twarde. Tu wręcz są odrzucane jako złe i nie warte uwagi.

Niestety, jest to mocno błędne podejście, wynikające z braku umiejętności obchodzenia się z tymi mydłami.

W twardym mydle nie ma wody, więc trzeba ją dostarczyć. Jak to zrobić ? wystarczy spojrzeć na mydło toaletowe w mydelniczce.

Przystępując do golenia twarde mydło przelewamy wodą i odstawiamy.

Zajmujemy się moczeniem pędzla ( do tego powrócimy w osobnym tekście ),  nawilżeniem zarostu, ewentualnie wtarciem w niego  pre shave i przygotowujemy sprzęt do golenia.

W tym czasie, na powierzchni mydła do golenia utworzyła się miękka kremowa warstwa, którą łatwo zbierzemy pędzlem, i można zacząć  wyrabiać pianę.  Pianę wyrabiamy w tyglu z mydłem, osobno w misce lub bezpośrednio na twarzy. Pędzel nabijamy pianą aż do wyrobienia potrzebnej ilości piany. To tak po krótce. Sam proces wyrabiania piany tez jest warty osobnego artykułu dla początkujących, a tu poprzestańmy na powyższym. 

Dlaczego wspomnieliśmy o mydelniczce z mydłem toaletowym ? Bo te zazwyczaj jest mokre i ma kremową powierzchnię a w mydelniczce zbiera się kremowy, miękki osad. A więc, obserwacje są edukacyjne.

Sztyft…

Sztyft od wielu lat jest reliktem z czasów gdy nie było za wiele  innych twardych mydeł. Ma postać wałka, pakowany jest do tub   przypominających  opakowanie szminki, lub są zawinięte w folię aluminiową.

Obecnie nie ma ich zbyt wiele na rynku i stąd jest mało praktycznej wiedzy co do ich używania.

Sztyfty najczęściej są ścierane na tarce lub topione i pakowane do tygielka po innym mydle.

Natomiast dawniej użycie sztyftu polegało na namoczeniu go i wcieraniu mydła w zarost.  Następnie mokrym pędzlem wyrabiało się pianę bezpośrednio na twarzy.  Taka metoda ma wiele zalet,  czyści nam pory skóry i dobrze nawilża zarost.

Inną starą metodą było nabijanie pędzla bezpośrednio na sztyfcie trzymanym w dłoni. Stąd praktyczne opakowania typu szminka, lub tylko lekko odsłonięta  ochronna folia by piana była tam gdzie powinna być. 

Wszystkie dobre twarde mydła są bardzo wydajne. Wrażenie wieczności potęguje używanie pędzli z knotami syntetycznymi które nie są takimi pożeraczami mydeł jak te z knotami z włosi naturalnych. 

Mydła kremowe i miękkie nie wymagają zbytniego namoczenia, wystarczy mokry pędzel i kontrolowanie ilości wody na pędzlu.

Krem z tubki można wyrabiać w tyglu lub bezpośrednio na twarzy, nakładając odrobinę kremu na mokry, ale odciśnięty pędzel.

 

Ostatnim rodzajem mydlanego kosmetyku do golenia o którym też warto wspomnieć, są kremy i żele typu brushless. Przez fanów tradycyjnego golenia są ledwo tolerowane, ale też są potrzebne. Dobre żele zawierają równie dobre składniki jak mydła czy kremy, mają też dobry poślizg, gdyż często są używane pod brzytwę. 

Najczęsciej stosuje się je w konturowaniu zarostu, goleniu krawędzi wąsa czy brody. Najczęściej są to przezroczyste produkty, co ułatwia dogalanie okolic brody. Kremy typu broshless są też szybką alternatywą minimalistyczną bo rozciera się je na twarzy bez użycia pędzla.    

 

Jeżeli pędzel nabijamy bezpośrednio z tygla   to,  po goleniu należy spłukać pianę i odstawić do wyschnięcia. Dopiero wysuszone mydło można zakręcić i odstawić na półkę. Jeżeli zakręcimy dekielek na mokrym mydle, to po kilku miesiącach możemy mieć przykrą zapachową  niespodziankę.

Na koniec piana z mydła:

Kremowa śmietana, majonez, a może aksamitna beza ?

Na jakość i wygląd piany wpływa kilka czynników. Najczęściej są to składniki w mydle, odpowiednie tłuszcze które, powodują ze mamy mięsistą pianę, śliską, lepką.

Ważnym czynnikiem jest ilość dodanej wody i czas wyrabiania. Tu warto samemu poeksperymentować by dojść do wprawy.

Zła, gasnąca piana, to wynik użycia słabego mydła, parametrami zbliżonego do mydeł toaletowych. Nie też warto kupować mydeł na przeróżnych kiermaszach czy festynach. Obojętnie czy jest to mydło do golenia czy toaletowe, są one często robione z gotowych baz glicerynowych,  a ładna kokardka ma zachęcać do zakupów.  Lepiej kupić sprawdzony produkt, niż coś ,co ewentualnie użyjemy do prania przysłowiowych skarpet.